Dokumenty

Polska Szkoła Dokumentu od początku lat 50 uchodzi za jedną z lepszych na świecie, bliżej im do sztuki niż do filmów mających „edukować obywateli” jak sugerowała oficjalna doktryna. Wyświetlane w kinach przed seansami, rywalizowały z nimi w konkurencji estetycznej i nieraz wygrywały. Autorzy szukali w otaczającej rzeczywistości wycinków, które będą mogli zamienić w wypowiedź artystyczną, co skłaniało do podejmowania bardziej uniwersalnych tematów. Dokumenty niepoprawne politycznie trafiały po prostu na półki, jeden z najlepszych dokumentów Marcela Łozińskiego („Jak żyć”)  doczekał się emisji dopiero po 12 latach.

Dokumenty sprzed ’89 urzekają przede wszystkim atmosferą. Dla ludzi, którzy nie urodzili się w tamtych czasach to po prostu wehikuł czasu, można „poznać” ciekawych ludzi o tak odmiennej mentalności i problemach, że trudno uwierzyć że dzieli nas tylko pokolenie lub dwa. Na szczęście filmy rzadko opisują dosłownie rzeczywistość, o której jaka była i tak wszyscy wiemy. Gdyby zresztą skupiały się tylko na tym, wątpliwe by zostały dostrzeżone za granicą, bo jak przetłumaczyć np. Francuzowi, co to była kartka na wódkę lub impreza z wodzirejem.

Dzisiejszy dokument też ma się dobrze, zmieniły się tematy i produkcja, ale nadal pozostał domeną sztuki. Najciekawsze są chyba te, które opisują konkretną rzeczywistość już nie tylko u nas ale i za granicą. Są to filmy o tych którym się udało, o ludziach w strzeżonych osiedlach, ale też o mieszkańcach PGR-ów i dworcu centralnym.  

Niedawno PWA stworzyła serię Polska Szkoła Dokumentu, w tym z filmami Kieślowskiego, Łozińskiego, Karabasza i innymi.